poniedziałek, 18 czerwca 2012

dwanaście.

- Czego mam posłuchać? Przez te 5 dni na pewno wymyśliłeś sobie bardzo dobrą wymówkę... - Nie miałam pojęcia co mam robić. Z jednej strony zależało mi na Justinie, a z drugiej...
- Jen, posłuchaj. Proszę.
Lampka świecąca na biurku, podświetlała twarz Justina. Podkrążone i spuchnięte oczy, były pewnie oznaką zmęczenia. Żadne z nas nie odzywało się, najwyraźniej Justin nie powie nic dopóki ja się na to nie "zgodzę".
- No powiedz, jestem ciekawa co wymyśliłeś.
- Więc...
- Zdania nie zaczyna się od "więc" - wtrąciłam.
- No okej, okej. Właściwie, to przemyślałem sobie wszystko jak leciałem do L.A. Pomyślałem, że... - przerwał na chwilę. - Pomyślałem, że nie wiem... że tobie nie zależy. Że nie chcesz tego wszystkiego tych paparazzich, tych zdjęć i nie zależy ci na mnie. - Odpowiedź Justina nie była dosłowna, ale można było domyśleć się, że chodziło mu o to iż nie zależy mi na Justinie, bo mu tego nie powiedziałam. Nie powiedziałam mu, co do niego czuję. To o to chodziło Ryanowi?
Przekaz był jasny. Justin powiedział "nikt ważny", bo po pierwsze nie był pewny co do moich uczuć, a po drugie zrobił to dla mojego dobra ze względu na paparazzich. Ale mógł to wyrazić inaczej.
- Musiałeś to robić w taki sposób?! - zapytałam
- To było pierwsze co mi wpadło do głowy, nie miałem pojęcia co mam powiedzieć dalej! Jen - Justin złapał mnie za rękę - Naprawdę nie chciałem, żeby to tak wyszło. Proszę, wybacz mi. Przysięgam ci, że powiem...
Wybacz mi. Zawsze brzmiało to tak poważnie. Pojawiało się w filmach i w książkach na naprawdę poważnych sytuacjach. Z resztą, ta też była bardzo poważna bo od niej zależało jak potoczy się dalej moje życie.
- Wtedy o mnie nie myślałeś. Wiesz jak ja się wtedy czułam? Podejrzewam, że nie.
- Zachowałem się jak idiota! Wiem o tym, ale przysięgam, że powiem że to... - nie pozwoliłam chłopakowi dokończyć:
- Że co? Powiesz, że to nieprawda? Że ty i Selena to wszystko kłamstwo? Przecież oboje wiemy, że tego nie zrobisz. A przynajmniej nie dla mnie. Dla jakiejś Jennifer, która pewnego dnia spotkała Justina Biebera i totalnie się w nim zauroczyła. To wszystko jest i będzie bez sensu. - powiedziałam to wszystko co mi ślina na język przyniosła. - Ja doskonale sobie z tego zdaję sprawę że tego nie powiesz.
- Naprawdę tak myślisz? - Justin powiedział, wyjął telefon z kieszeni , coś na nim napisał i położył go na toaletkę. Nic nie odpowiadałam. - No halo...
- N...Nie wiem. Ty masz karierę , fanów i to wszystko mogłoby to zniszczyć, w sensie to co osiągnąłeś do tej pory.
Z telefonu Justina rozbrzmiał dźwięk smsa, którego natychmiast odczytał. Uśmiechnął się na jego widok. W końcu zdecydowałam się, żeby powiedzieć to co zamierzałam.
- Justin, chcę ci przebaczyć, ale pod jednym warunkiem. - Chłopak podniósł wzrok, więc kontynuowałam. - Chodzi o to... że... Chciałabym być z tobą, ale już tak oficjalnie.
Biebs uśmiechnął się i podszedł do mnie, po czym dodał.
- Chcesz tego? Wiesz, że z tym wiąże się też dużo rzeczy i zobowiązań. Nie wiem... paparazzi i w ogóle...
Zrozumiałam to, o czym poinformowałam skinieniem głowy. Nie zmienia to faktu, że nadal jestem zła na Justina. A właściwie nie tyle co zła, co rozczarowana.
- Będę się zbierał... - Spojrzałam na zegarek. Było po 23.
- Jest za późno, nie pozwolę żebyś wracał po ciemku.
- Jadę samochodem, nic mi nie będzie.
- Będzie, proszę cię. Zostań.
Justin się zgodził po 5 minutowych namowach. Pewnie zastanawiacie się czemu tak nalegałam. Odpowiedź jest bardzo prosta. Pół roku temu w wypadku samochodowym zginęła mama Blair. Naprawdę ją lubiłam i zawsze mogłam na niej polegać. Zawsze gdy przychodziłam do B traktowałam jej mamę jak rodzinę. Zeszłej zimy Blair była w Phoenix u swojej rodziny. Nie było dużo śniegu, natomiast był wielki mróz. Blair ze swoją mamą i tatą jechali przez las. Było już bardzo ciemno, a oni jechali szybko. Nagle naprzeciw nim wyjechała ciężarówka, której z daleka nie było widać pojazdu gdyż kierowca nie włączył świateł.
Ojciec Blair starając się uniknąć zderzenia, gwałtownie skręcił wpadając w poślizg. Uderzyli o drzewo stroną samochodu po której siedziała jej mama. Uległa ciężkim obrażeniom i w drodze do szpitala zmarła.
Od tej pory, panicznie boję się jeździć samochodem po zmroku. Blair tak naprawdę w ogóle nim nie jeździ jak już to rowerem.

Zeszłam na dół razem z pościelą i poduszką dla Justina. Rozłożyłam sofę, która była ustawiona przodem do telewizora. Uszykowałam całe łóżko, po czym poszłam na górę po rzeczy. Przechodziłam koło łazienki, w której był Justin. Słyszałam jak woda leci z prysznica oraz śpiew Justina.
- Kiss me underneth the mistletoe, show me baby that you love me so-o-o ohhh - śpiewał.
- Czekaj chyba jakąś jemiołę mam na strychu, to pójdę i znajdę - zaśmiałam się.
- Trochę suchar.
Weszłam do pokoju, wyjęłam z szafy czystą piżamę. 7/8 z moich piżam to były jakieś krótkie spodenki i bluzka. Najczęściej z JB, a tak naprawdę to tylko z nim.
Weszłam do swojej łazienki i wzięłam prysznic.
Wychodząc o mało co nie zabiłabym się na mokrych kafelkach, ale to dla mnie nie nowość. Zeszłam na dół. Justin leżał na łóżku w s a m y c h bokserkach. Nie odrywałam od niego swojego wzroku. Jego sześciopak był na wyciągnięcie mojej ręki.
- Dobranoc Justin. - W końcu się otrząsnęłam i powiedziałam gasząc światło. Justin włączył telewizor, a ja poszłam spać.
  Leżąc bezczynnie w łóżku przez 20 minut, rozmyślając o niczym uświadomiłam sobie, że dzisiaj tak łatwo nie zasnę. W końcu zmiana strefy czasu i takie tam. Wyszłam z łóżka i poszłam na dół.
- Mogę? - Zapytałam Justina wskazując na łóżko. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Pewnie.
Weszłam pod kołdrę i usiadłam po drugiej stronie. Przyglądałam się Justinowi uważnie. Jego włosy były mokre, w artystycznym nieładzie. Wyglądał po prostu zabójczo, nic tylko go zjeść. Justin nie odrywał wzroku ode mnie, tak samo jak ja od niego.
- Boisz się mnie? - zapytał
- Nie, czemu?
- Bo siedzisz tak daleko. - Justin przesłał mi swój gwiazdorski uśmiech.
Poczłapałam po łóżku i usiadłam koło JB. Ciepło bijące od niego ocieplało mnie, która jak zwykle marzła. Pierwszy raz czułam taką bliskość z nim. Leżałam koło niego, jego ciało leżało przy moim ciele.
Położyłam głowę na jego ramieniu. Oczy same mi się kleiły. Powoli traciłam świadomość, kiedy do rzeczywistości wyrwał mnie głos Justina.
- Zimno ci?
- Skąd wiesz? - zdziwiłam się
- Masz gęsią skórkę. - Powiedział i otoczył mnie swoim ramieniem.
Telewizor w pokoju był ciągle włączony, a różne kolory pobłyskiwały w całym pokoju. Odwróciłam lekko głowę, i zobaczyłam, że w telewizji leci Ring.
- Proszę, wyłącz to - wyszeptałam
- Boisz się?
- Ja ci mówię, że Samara w końcu wylezie z tego telewizora. I tak. Boję się... Nie lubię horrorów.
Justin wyłączył telewizor i przytulił mnie do siebie. Moja głowa leżała na jego klatce piersiowej. Czułam uregulowany puls poprzez rękę która odnalazła szyję chłopaka. Oddychał spokojnie. Brał długie, uregulowane wdechy.
Poprzez uchylone okno dostawało się wilgotne powietrze, a od czasu do czasu zimny wiatr wdzierał się do środka. Duży salon, w którym się znajdowaliśmy pachniał lawendą przez jakieś odświeżacze powietrza podłączone przez mamę do kontaktu. Lekko podniosłam głowę by zobaczyć godzinę na elektronicznym zegarku. Pierwsza czterdzieści.
Mój wzrok powędrował w stronę śpiącego już Justina. Mimowolnie, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wielokrotnie widziałam jego na zdjęciach jak spał, ale w rzeczywistości wyglądało to niesamowicie słodko. Uchylone wargi Justina, tylko prosiły się o to, żeby skraść z nich chociażby jeden krótki pocałunek. Naciągnęłam kołdrę na nas oboje. Zamknęłam oczy i zasnęłam.

Wiedziałam, że już nie śpię, ale nie miałam najmniejszej ochoty wstawać. Powoli przesunęłam rękę w poszukiwaniu Justina. Bez efektów. Podniosłam się z kanapy, przeciągnęłam się i zobaczyłam chłopaka ściągającego patelnię z gazu.
- Hej piękna. - powiedział całując mnie w policzek, kiedy do niego podeszłam.
- Hej...
Justin nałożył naleśniki na talerz, nalał sok pomarańczowy do szklanek i kazał mi usiąść.
- Miałem nadzieję, że zrobię ci śniadanie do łóżka - westchnął. Przez chwilę nastała cisza. - Nosisz go.
Chłopak wskazał na literkę "J" wiszącą na mojej szyi. Uśmiechnęłam się, a kiedy przełknęłam naleśnika (który był zaskakująco dobry), odpowiedziałam:
- Tak, ale nie rozumiem co w tym dziwnego...
- Nie zdjęłaś go po wywiadzie u Ellen.
Faktycznie. Nie pomyślałam o tym. W tym momencie Justin zaskoczył mnie swoją spostrzegawczością.
Przytaknęłam i przeprosiłam Justina kończąc jedzenie i poszłam na górę się ogarnąć. Zahaczyłam o szafę. Wyjęłam luźny top z napisami i rurki.
Kiedy zeszłam na dół, Justin był ubrany, ale w inne rzeczy niż wczoraj. Zdziwiło mnie to, więc zapytałam:
- Skąd masz... te ubrania?
- Z samochodu. Zaparkowałem go niedaleko, a w środku zawsze mam jakieś rzeczy. Poza tym, ślicznie wyglądasz.
- Pewnie. - Odpowiedziałam sarkastycznie. - Chodź, obejrzymy coś.
Justin poszedł za mną na górę. Postanowiłam, że zobaczymy jakiś film bo to nie ma sensu nic nie robić. Weszliśmy po białych, kręconych schodach. Na pierwszym piętrze był długi korytarz, doprowadzający do pokoi: mojego, Madison, dużej łazienki, drugiego salonu oraz "pokoju kinowego", który w rzeczywistości jest pokojem bez okien rzutnikiem, dvd, kilkoma szafkami i jedną kanapą dla 2 osób. Udaliśmy się tam.  Otworzyłam drzwi i zapaliłam światło. Kazałam chłopakowi wybrać jakikolwiek film. Nie minęła minuta, a Justin włączył "Szkołę Uczuć". Muszę się przyznać, że chociaż wiele osób polecało mi ten film nigdy go nie widziałam.
Kiedy film się zaczął, zgasiłam światło usiadłam koło chłopaka. Justin głęboko westchnął, a potem odwrócił się w moją stronę.
- Muszę ci coś powiedzieć...
- Hmm?
- Bo chodzi o to... - Justin westchnął - 14 marca, 2 lata temu, hala L.A Lakers, trasa My World Tour. Byłaś w trzecim rzędzie od sceny, bardziej po lewej stronie. Pamiętam to wszystko jakby to było wczoraj. Uśmiechałaś się i patrzyłaś się prosto w moje oczy. Twój uśmiech hipnotyzował bo nie mogłem go sobie... a właściwie całej ciebie wybić z głowy. Ciągle widziałem ciebie, jak śpiewałaś moje piosenki podczas koncertu, a po nim to już była masakra.. Przez cały czas myślałem o tobie, że nigdy już cię nie spotkam. Wiem, że tobie wydaje się to dziwne, ale kiedy spotkałem cię w Paryżu poczułem się jakbym znał cię od lat.. - przerwał - Kurde, wiem, że wszystko spieprzyłem u Ellen. Idiota ze mnie, że w ogóle to...
Nie chciałam, żeby kończył bo widziałam to, że tego żałował. Zbliżyłam się do niego i pocałowałam. Złapałam go za tył głowy i przyciągnęłam bliżej do siebie. Justin uśmiechnął się, a chwilę później oderwał moje wargi od swoich. Nie odzywał się tylko patrzył się na mnie. Przygryzł wargę co zawsze przyprawiało mnie o prawie mdlenie. Uśmiechnęłam się na to i zobaczyłam swoje odbicie w brązowych oczach chłopaka. Tak bardzo chciałam go pocałować w tym momencie. Przybliżyłam swoją twarz do jego i delikatnie musnęłam jego wargi. Raz a potem drugi. Nigdy w życiu, nie pomyślałabym, że będę siedzieć na j e g o kolanach i g o całować. Mogę się założyć, że każda belieberka wyobrażała sobie to, ale nigdy nawet przez myśl mi by nie przeszło, że tak się stanie.
Justin odgarnął włosy z mojej twarzy i wsadził ich kosmyk za ucho.
- Jen... Czy to co powiedziałaś wczoraj, to że... się we mnie zakochałaś, to prawda? - powiedział nieśmiale Justin. Ułożyłam jego grzywkę pozornie zawsze idealną i odpowiedziałam:
- Justin, gdyby to nie była prawda, to bym tego nie mówiła. Znam cię tak serio od tygodnia, ale uwierz mi, że mogę to powiedzieć bo ja naprawdę tak czuję. To jest... - nie dokończyłam.
Wzięłam głęboki oddech, ale nie powiedziałam nic więcej. Spuściłam wzrok, kiedy nagle poczułam dłoń Justina na swoim policzku, ale nie popatrzyłam się na niego. Chłopak zaśpiewał wers "Be alright": "Oh I, Oh I... I love youu". A potem dodał tylko "i ja też nie kłamię". Przytuliłam się do niego, jak najmocniej tylko mogłam. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Pocałowałam go z uśmiechem na twarzy.
- Chodź - powiedział wstając z kanapy.
- Gdzie? - zapytałam
- Musimy pokazać im, że jesteśmy razem, prawda? - uśmiechnął się.
_______________________________________
koniec. PRZEPRASZAM WSZYSTKICH, ŻE TAK
DŁUGO MI ZESZŁO, ALE SZKOŁA (-.-) MNIE
W KOŃCU WYKOŃCZY.
Dziękuję za czytanie <3


25 komentarzy:

  1. ale, ale, ale... koniec czyli koniec opowiadania i twojego pisania?:O

    OdpowiedzUsuń
  2. nie mogę się doczekać następnego :) @Natalia7991

    OdpowiedzUsuń
  3. omg, UWIELBIAM twoje opowiadanie. Czekam na nn. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. warto było poczekać a teraz PISZ O 1D GNOMIE JEDEN !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. JESTES KASZTANEM ŻE URYWASZ MOMENCIE KIEDY SWIAT MA SIE DOWIEDZIEC ZE BEDĄ RAZEM ojbgneoibgjg kij ci w trampki :c

    OdpowiedzUsuń
  6. ujeujuje. <3 oni są razem. <3 #Belieber + #Justin. KOCHAM TO. <3 @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  7. o - yeah super rozdzilam zaleglosci nadrobione :D @FanPoland

    OdpowiedzUsuń
  8. ` jestem pod wrażeniem <3
    zapraszam do mnie http://i-love-my-fans-jb.blogspot.com/ <3 liczę na mały komentarz ♥ ! Thanks ♥
    @Kidrauhl_Libby

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny rozdział jak każdy .
    Mogłabyś mnie informować na twiterze @karus43 ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyno .. Rozdział zaje*isty jak zawsze *.* Jesteś jedyną osobą , której blog o Justinie mi się bardzo podoba ( BAAAAARDZO XD ) , a czytałam ich naprawdę dużo i tylko twój jest wśród moich zakładek : D
    Więcej takich rozdziałów , a nie będę wiedziała co ze sobą zrobić po przeczytaniu go ( w pozytywnym sensie xd ) .
    PS. Kiedy następny rozdział ?? Hahah ; p
    @Diznerniak

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny rozdział. dobrze, że im się ułozyło. juz nie moge sie doczekać nastepnego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boski ♥ ♥ ♥ / @SwaggiePassie

    OdpowiedzUsuń
  13. wohoho. idealny rozdział ♥. jak ja kocham to oowiadanie.. ah.
    @darialloyd

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz co ci teraz powiem? Zawsze zabierałam się do napisania czegoś takiego, ale zazwyczaj nie wiedziałam czy to właściwy moment, w sumie może nie byłam pewna czy jestem pewna swojej decyzji.. Dzisiaj z ręką na lewej piersi mogę przyznać, że twoje opowiadanie to pierwsze, które tak bardzo pokochałam. Pisząc tą nietypową, choć bardzo urzekającą swoją prostotą historię, pozwalasz mi przenieść się w świat bajki, w świat marzeń, który chciałabym, aby stał się moją rzeczywistością. Piękno obrazu jaki nam serwujesz pozwala w naszych umysłach odzwierciedlić każdą sekundę oraz każde westchnięcie głównych bohaterów z jak najdokładniejszą dokładnością. Jestem oczarowana tym co ujmujesz w tych historiach. Przemawiają do mnie. Swoją prostotą pisania ujęłaś to co najważniejsze - emocje. Tak na prawdę mało kto opisuje swoje przeżycia w takiej dokładności jak ty. Strasznie ci dziękuję za to, że oprócz swojego życia mogę przeżywać także wymarzone życie głównych bohaterów. Wiedz, że jestem twoją fanką. Ściskam mocno, Grande.

    OdpowiedzUsuń
  15. zajeeebisty <33 uwielbiam to opowiadanie <3 możesz mnie informować na gg.? 26657607 (:

    OdpowiedzUsuń
  16. to opowiadanie jest świetne! już dawno nie czytałam takiej ciekawej historii o Justinie. przeczytałam właśnie wszystkie rozdziały i nie wiem, co powiedzieć, ani co ze sobą teraz zrobić. bardzo mnie wciągnęło, pozwoliłaś zatracić mi się w tym wspaniałym świecie marzeń. mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny rozdział. :) / @CreamyBiebs

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy bd nowy ? <3 Już się nie mogę doczekać ; x ; <
    Napiszesz mi ? Mój nr gg : 8570443 ; )

    OdpowiedzUsuń
  18. hej ! po dłuższej przerwie wracam ;) W niedługim czasie postaram się nadrobić zaległości i przeczytać nowe notki ;)
    a tymczasem u mnie pojawiła się notka z dwiema ważnymi informacjami, tak więc zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. świetnie piszesz *.*
    zapraszam do mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  20. kiedy dodasz nowy? dlugo juz nie piszesz, mam nadzieje ze wrocisz bo koocham to opowiadanie ;* -Nat♥

    OdpowiedzUsuń
  21. jak bedzie nowy informuj <3
    awww !

    wbij do mnie, mam nadzieje ze udostepnisz mi swoja opinie w komentarzu :*
    www.biebermegan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej, nominowałam cie do Liebster Award! http://love-me-like-you-do-baby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

DZIĘKUJĘ ZA KOMENTAAARZE ♥
Chcesz wiedzieć kiedy dodam następny rozdział?
To proste! W komentarzu napisz swojego twittera, adres bloga lub gadu, a ja kiedy dodam nn poinformuję cię ♥